Małego, jeszcze nawet nie raczkującego maluszka możemy od stóp do głów ubrać w całkiem “dorosłe rzeczy”. Obok śpiochów czy kaftaników powstają ciekawe bluzki, sweterki, spodenki, a nawet buciki niemowlęce. Kiedy Julka była takim właśnie niemowlaczkiem uwielbiałam ubierać ją w takie właśnie “dorosłe, dziecięce ciuszki”. Z resztą teraz także. Choć naturalnie wygodę garderoby dziecięcej cenię wyżej niż wygląd.
Postępując zgodnie z tą myślą, nieraz rezygnowałam ze świetnego, lecz jednak mało komfortowego ciuszka. Najwięcej takich rzeczy odrzuciłam wśród bucików niemowlęcych. Nie zaprzeczę, na malutkie stópce komicznie, ale pozytywnie wygląda takie obuwie. Jednak trzeba je dobrze dobrać, aby nie szkodziło maluszkowi.
Wszelkie pluszaki, grzechotki przyczepione do niemowlęcych butów mogą pomagać dziecku w rozwoju, konkretnie zachęcać do poznawania swojego ciała. Ważne by nie były zbyt duże i ciężkie. Podczas zakupu, czy nawet podarunku najlepiej sprawdzić elastyczność i delikatność materiału, z jakiego zostały wykonane. Najlepiej jeśli przypominają nieco podrasowane skarpetki. Sztywniejsze materiały, które zwykle są stosowane w tym obuwiu, które wyglądem ma przypominać trampki czy adidasy lepiej sobie darować. Nie potrzebnie będą tylko ograniczały ruchy stopami to jeszcze, co prawda nie muszą, ale mogą doprowadzić do deformacji stóp.
Oczywiście można i chyba najlepiej obejść się bez bucików. Bądź przynajmniej ograniczyć się do krótkiego ich zakładania. Choć w zupełności wystarczą same skarpetki, a najlepiej pozostawiać dziecko możliwie jak najczęściej z bosymi stópkami. W końcu natura z pewnością najmniej zaszkodzi małemu szkrabowi.